W ubiegły weekend byłam na jakiś dniach mody ślubnej i poszłam na warsztaty z makijażu. Wyrwałam się do malowania oczywiście, więc mam pierwszy profesjonalny makijaż za sobą! Jeee!
Godzinę trwało malowanie, ale za to makijaż trzymał się do wieczora- a nie oszczędzałam się. Najszybciej pożarłam pomadkę - wiadomo - była różowa pociągnięta koralowym błyszczykiem. Chyba wolałabym bardziej koralowe niż różowe usta. Oczy miałam pomalowane w naturalnych kolorach od cielistych przez brzoskwiniowe do najciemniejszego jagodowego. Pod dolną linią rzęs też jagodowa - kredka, a w wewnętrznych kącikach jakiś rozświetlający pyłek. Rzęsy wytuszowane tylko maskarą wydłużającą, a w policzki intensywnie wcierano mi brzoskwiniowy róż. Twarz miałam wymodelowaną bronzerem.
Piszę to wszystko, żeby zapamiętać, bo podobało mi się bardzo. Kiedyś myślałam o czerwonych ustach i grubej kresce nad okiem, ale to chyba jednak nie dla mnie, która nie maluję ust prawie w ogóle.
Fotka:
W sumie na zdjęciach bardzo delikatnie to wygląda. Mógł by być nawet troszkę mocniejszy, chociaż na żywo był bardziej intensywny i trochę błyszczący w kącikach. Podobało mi się, jak miałam wymodelowane kości policzkowe, których nie mam.
W innym świetle jest bardziej intensywny.
wtorek, 9 kwietnia 2013
piątek, 15 marca 2013
Wieczór panieński
Powoli zaczynam się decydować na świadkową... Wiem, wiem, to jedna z decyzji które powinnam podjąć na początku przygotowań, ale nie umiałam.
W związku ze zbliżającą się ostateczną decyzją odnośnie świadkowej, zaczęłam się zastanawiać nad ewentualnym para-wieczorem panieńskim. Nienawidzę wieczorów panieńskich, szczerze i dogłębnie. Po cichu nazywam je świętem penisa. W prawdzie miałam okazje przygotowywać dwa takie wieczory i miło było sprawić przyjemność przyszłej pannie młodej, ale sama nigdy takiego nie chciałam. Całe szczęście nie musiałam załatwiać striptizera na taki wieczór...
Oto co stracę
Kiedyś sobie myślałam, że w ramach panieńskiego zabrałabym moje koleżanki do mojej ulubionej knajpy na kolacje. Chyba jednak nie będzie mnie na to stać :/ Natomiast pomyślałam, że miło by było urządzić sobie babski wieczór w domu przy winie i ciastkach i spędzić go na plotach.
Upiekła bym mnóstwo wymyślnych słodkości - muffinki, babeczki z kremem, może jakiś torcik (w życiu tortu nie upiekłam) kupiłabym drogie lody czekoladowe i tanie wino musujące. Lakiery do paznokci poszły by w ruch i nikomu (chłopakom) nie przeszkadzał by ich zapach. Stroje dowolne, albo w konwencji pidżama party. Na pewno nie chciałabym iść do klubu z bandą lasek, jak jakieś gówniary z ogólniaka, które przemieszczają się stadami po Sopocie - słabe to... Babskie wypady do klubów to spalony pomysł, nie ma kolegów z którymi można się wygłupiać na parkiecie a co za tym idzie jest się narażoną na drętwe podrywy...
Inspiracje ze strony Marthy Steward http://www.marthastewartweddings.com/228695/bridal-shower-desserts/@center/272456/bridal-showers#139745
Nigdy nie będę Marthą Steward, ani nawet nie będę aspirowała, ale małe estetyczne słodycze sama mogę upiec, chociaż na pewno nie będą tak piękne.
Eleganckie prawda?
Podobają mi się też wieczory panieńsko-kawalerskie które bardziej przypominają amerykańskie rehearsal dinner. Raz byłam na takim i panieńsko-kawalerskim i na prawdę sympatyczna sprawa - przy drinkach i przekąskach w fajnym klubie. Można potańczyć i pogadać z młodymi na co na weselu może nie być czasu (zwłaszcza na takim dużym). Niestety mój chłop chce prawdziwy MĘSKI wieczór kawalerski więc konwencja wspólnej przedślubnej imprezki odpada.
Co do terminu kawalerskich i panieńskich szaleństw, to przypuszczam, że wypadnie to w weekend przed ślubem. Dwa weekendy przed idziemy na ślub znajomych a 3 tygodnie wcześniej to jakoś tak za długo. Poza tym wydaje mi się, że takie wyluzowanie się na tydzień przed ślubem będzie wskazane.
W związku ze zbliżającą się ostateczną decyzją odnośnie świadkowej, zaczęłam się zastanawiać nad ewentualnym para-wieczorem panieńskim. Nienawidzę wieczorów panieńskich, szczerze i dogłębnie. Po cichu nazywam je świętem penisa. W prawdzie miałam okazje przygotowywać dwa takie wieczory i miło było sprawić przyjemność przyszłej pannie młodej, ale sama nigdy takiego nie chciałam. Całe szczęście nie musiałam załatwiać striptizera na taki wieczór...
Oto co stracę
![]() |
| http://www.party-dream.pl |
Kiedyś sobie myślałam, że w ramach panieńskiego zabrałabym moje koleżanki do mojej ulubionej knajpy na kolacje. Chyba jednak nie będzie mnie na to stać :/ Natomiast pomyślałam, że miło by było urządzić sobie babski wieczór w domu przy winie i ciastkach i spędzić go na plotach.
Upiekła bym mnóstwo wymyślnych słodkości - muffinki, babeczki z kremem, może jakiś torcik (w życiu tortu nie upiekłam) kupiłabym drogie lody czekoladowe i tanie wino musujące. Lakiery do paznokci poszły by w ruch i nikomu (chłopakom) nie przeszkadzał by ich zapach. Stroje dowolne, albo w konwencji pidżama party. Na pewno nie chciałabym iść do klubu z bandą lasek, jak jakieś gówniary z ogólniaka, które przemieszczają się stadami po Sopocie - słabe to... Babskie wypady do klubów to spalony pomysł, nie ma kolegów z którymi można się wygłupiać na parkiecie a co za tym idzie jest się narażoną na drętwe podrywy...
Inspiracje ze strony Marthy Steward http://www.marthastewartweddings.com/228695/bridal-shower-desserts/@center/272456/bridal-showers#139745
Nigdy nie będę Marthą Steward, ani nawet nie będę aspirowała, ale małe estetyczne słodycze sama mogę upiec, chociaż na pewno nie będą tak piękne.
![]() |
| http://www.marthastewartweddings.com/ |
![]() |
| http://www.marthastewartweddings.com/ |
![]() |
| http://www.marthastewartweddings.com/ |
Podobają mi się też wieczory panieńsko-kawalerskie które bardziej przypominają amerykańskie rehearsal dinner. Raz byłam na takim i panieńsko-kawalerskim i na prawdę sympatyczna sprawa - przy drinkach i przekąskach w fajnym klubie. Można potańczyć i pogadać z młodymi na co na weselu może nie być czasu (zwłaszcza na takim dużym). Niestety mój chłop chce prawdziwy MĘSKI wieczór kawalerski więc konwencja wspólnej przedślubnej imprezki odpada.
Co do terminu kawalerskich i panieńskich szaleństw, to przypuszczam, że wypadnie to w weekend przed ślubem. Dwa weekendy przed idziemy na ślub znajomych a 3 tygodnie wcześniej to jakoś tak za długo. Poza tym wydaje mi się, że takie wyluzowanie się na tydzień przed ślubem będzie wskazane.
Obrączki
Jej! W końcu znalazłam czas, żeby odebrać obrączki. Niestety Mój P. nie mógł się wyrwać z roboty, żeby przyjść ze mną i przymierzyć swoją, ale w razie czego można powiększyć albo zmniejszyć, chociaż nie przewiduję takiej potrzeby. Tytanowa obrączka jest baardzo lekka, chyba lżejsza niż moja chociaż jest 10 rozmiarów większa.
Teraz fotki! (zdjęcia prywatne - proszę nie kopiować i nie publikować)
Na ten moment moja obrączka wydaje mi się trochę za duża, ale jest zimno i palce mi się obkurczyły. Myślę, że w razie czego po ślubie ją zmniejszę. Będę przymierzać ją też latem i ocenię sytuacje, bo moje palce maja tendencje do dużych wahań rozmiaru w zależności od temperatury.
Ogólnie obrączka wygląda ładnie i z pierścionkiem zaręczynowym i bez niego. Jestem z niej zadowolona, ale była by jeszcze ładniejsza gdyby była jeszcze węższa, chociaż odradzano mi 2mm obrączkę ze względu na jej wytrzymałość. Podchodzę praktycznie do kwestii obrączki, więc faktycznie może lepsza jest ta.
Teraz fotki! (zdjęcia prywatne - proszę nie kopiować i nie publikować)
Na ten moment moja obrączka wydaje mi się trochę za duża, ale jest zimno i palce mi się obkurczyły. Myślę, że w razie czego po ślubie ją zmniejszę. Będę przymierzać ją też latem i ocenię sytuacje, bo moje palce maja tendencje do dużych wahań rozmiaru w zależności od temperatury.
Ogólnie obrączka wygląda ładnie i z pierścionkiem zaręczynowym i bez niego. Jestem z niej zadowolona, ale była by jeszcze ładniejsza gdyby była jeszcze węższa, chociaż odradzano mi 2mm obrączkę ze względu na jej wytrzymałość. Podchodzę praktycznie do kwestii obrączki, więc faktycznie może lepsza jest ta.
niedziela, 17 lutego 2013
Trochę spóźniona.... O kolorystyce
![]() |
| po małej korekcie |
Moja inspiracją był wczesnojesienny pejzaż, ponieważ nasz ślub odbędzie się na granicy lata i jesieni więc chcieliśmy to podkreślić i dodatkami i kolorystyką. Ponieważ nie lubię pomarańczowego, który najczęściej jest wybierany na kolor jesiennych ślubów, zdecydowaliśmy się na kolory jesiennego nieba, wody i piasku ponieważ mieszkamy nad morzem a jesień na Bałtykiem jest właśnie taka szaro-granatowa i nawet kolor piasku wydaje mi się jakiś inny we wrześniu. Te barwy chciałam złamać jakąś intensywną i stanęło na kolorach jesiennych kwiatów- dalii, chryzantem, cynii i róż.Oraz troszkę brokatu lub srebra dla błysku :)
A teraz moje przemyślenia na temat kolorów przewodnich polskich ślubów: Najczęściej podejście jest dosyć "płaskie" jeden kolor i do widzenia. Ten jeden kolor jest później widoczny w wiązance panny młodej, kwiatku w butonierce pana młodego, w dekoracji kwiatowej sali no i na zaproszeniach. Jak się jakaś PM skusi na ekstrawagancje zakłada też kolorowe buty. No i to by było na tyle. Najczęściej wybierane kolory to róż (pastelowy lub fuksja), czerwień i ostatnio jeszcze fiolet doszedł do zestawu standardów PL. No i taka panna młoda bardzo uważnie wybiera wszystkie dodatki, żeby odcienie różu, czerwieni czy fioletu były identyczne w każdym kolorowym detalu. Dziwne to dla mnie jest.
![]() |
| http://www.jpj-media.pl |
![]() |
| forum.trojmiasto.pl |
Bardziej podoba mi się podejście amerykańskich panien młodych które mają zdecydowanie bogatsze i niebanalne palety kolorów i odważnej je stosują w aranżacjach weselnych a także we własnym i pana młodego wizerunku.
![]() |
| http://www.stylemepretty.com/ |
![]() |
| http://www.stylemepretty.com/ |
![]() |
| http://www.stylemepretty.com/ |
Jest różnica prawda?
Oczywiście od każdej reguły są wyjątki takie jak ten- polski wyjątek. Szare rajstopy do krótkiej sukni ślubnej, oraz różowo-fioletowy bukiet z kapusty ozdobnej - delikatnie z klasą i nietypowo. Pełen szacunek!
![]() |
| http://bezkapeluszanirusz.blogspot.com |
sobota, 16 lutego 2013
Męskie sprawy
Może to nie jest istotny temat dla każdej panny młodej - mianowicie buty pana młodego.
Cieszy mnie, że mój P ma równie luźne podejście do tematyki ślubnej co ja i do garnituru (który zresztą będzie sportowy) kupił białe trampki!
Właściwie zawsze zakłada trampki do garnituru, też dlatego, że jedyne niby eleganckie buty jakie ma są tak paskudne i tandetne, że nie pozwalałam mu ich wkładać. Trampki które kupił wyjątkowo dobrze pasują do takiego stylu noszenia garnituru, więc tym większa moja radość zwłaszcza, że zupełnie przypadkiem trafiliśmy na nie i w dodatku były przecenione no i jakimś cudem były w odpowiednim rozmiarze. Kiedyś miałam nadzieje, na kolorowe trampki do ślubu dla mojego P i w naszym wypadku musiały by być granatowe. Nic takiego na razie nigdzie nie widziałam, ale jak by się znalazły zawsze można kupić kolejną parę, chociaż białe są nawet fajniejsze :)
Koncepcja jest mniej więcej taka jak na tym zdjęciu, czyli do tych białych trampek, szary garnitur, biała koszula (chociaż P ostatnio zaczął zastanawiać się nad szarą), granatowy krawat i poszetka. Poszetka może będzie w kratkę bo kratka to ulubiony deseń P i skoro nie może/ nie chce mieć koszuli w kratę do ślubu to może jakiś inny detal.
Ostatnio kupiłam mojemu spinki do mankietów. Na ślub ale już je nosi.
Zgodnie z zamierzeniem są zabawne, całkowicie w stylu P no i w dodatku w kolorach przewodnich!
Cieszy mnie, że mój P ma równie luźne podejście do tematyki ślubnej co ja i do garnituru (który zresztą będzie sportowy) kupił białe trampki!
![]() |
| nike.com |
Właściwie zawsze zakłada trampki do garnituru, też dlatego, że jedyne niby eleganckie buty jakie ma są tak paskudne i tandetne, że nie pozwalałam mu ich wkładać. Trampki które kupił wyjątkowo dobrze pasują do takiego stylu noszenia garnituru, więc tym większa moja radość zwłaszcza, że zupełnie przypadkiem trafiliśmy na nie i w dodatku były przecenione no i jakimś cudem były w odpowiednim rozmiarze. Kiedyś miałam nadzieje, na kolorowe trampki do ślubu dla mojego P i w naszym wypadku musiały by być granatowe. Nic takiego na razie nigdzie nie widziałam, ale jak by się znalazły zawsze można kupić kolejną parę, chociaż białe są nawet fajniejsze :)
![]() |
| www.mediabistro.com |
Koncepcja jest mniej więcej taka jak na tym zdjęciu, czyli do tych białych trampek, szary garnitur, biała koszula (chociaż P ostatnio zaczął zastanawiać się nad szarą), granatowy krawat i poszetka. Poszetka może będzie w kratkę bo kratka to ulubiony deseń P i skoro nie może/ nie chce mieć koszuli w kratę do ślubu to może jakiś inny detal.
Ostatnio kupiłam mojemu spinki do mankietów. Na ślub ale już je nosi.
Zgodnie z zamierzeniem są zabawne, całkowicie w stylu P no i w dodatku w kolorach przewodnich!
Kapitan Ameryka!
piątek, 8 lutego 2013
Przy okazji załatwione...
Wybraliśmy się w końcu po obrączki! Od 2 miesięcy nie mogliśmy trafić do jubilera...
Wyszliśmy z założenia, że nie musimy mieć takich samych- mój chciał tytanową chociaż przez chwilę zaczął się łamać nad białym złotem, ale szybko mu przeszło. Ja natomiast chciałam z białego złota, żeby pasowała do pierścionka zaręczynowego (bardzo go lubię).
Zaręczynowy jest taki:
Fason chcieliśmy podobny bo płaski, o prostej krawędzi z tym, że ja chciałam 2mm, a on min. 6mm. Wyszło nam tak, że ja wzięłam polerowaną z białego złota szerokości 3mm, bo Pan w sklepie powiedział, że węższa będzie mniej odporna na wygięcie. Mój P natomiast wybrał szczotkowaną z tytanu, 6mm. Ogólnie te tytanowe obrączki są zdecydowanie ciemniejsze, chociaż na zdjęciach tego nie widać- mają taki grafitowy odcień.
Moja jest taka, z tym, że na tym zdjęciu ma 4mm.
Mojego P jest ta od lewej:
Nie mamy żadnych grawerów, ani diamencików. Chcieliśmy, żeby były proste i użyteczne na co dzień.
Następny wybór to wybór kwiaciarni która wykona moją wiązankę. Myślałam, że zrobię ją sama, żeby zaoszczędzić i mieć trochę ZTS frajdy, więc trochę z ciekawości wysłałam zapytanie o bukiet do Małego Parku który znam od lat. Okazało się, że nie będzie tak drogo jak myślałam, więc stać mnie na wiązankę od nich. Zapytanie wysłałam o taki bukiet, tylko zamiast storczyków ma być coś zielonego.
·
Jesienny i ogrodowy charakter bukietu
· Spory 25-30cm średnicy
· różne odcienie czerwieni
· dalie!!! - uwielbiam je
· chryzantemy - bardzo lubię (a zwłaszcza podobają mi się takie kuliste o płatkach zawiniętych do środka, ale czy są takie czerwone?)
· róże rozwinięte, a najlepiej dzikie lub drobnokwiatowe
· (cynie, pelargonia?)
· Ciepły odcień zieleni miedzy kwiatami- listki protei? Sukulenty- drzewko szczęścia? Zioła-mięta? Liście pelargonii? Jakieś pączki?
· nie gładka powierzchnia bukietu
· gałązka, owoce dzikiej róży, pióra, trawy, drobne liście róży (jak na zdjęciu Małego Parku-ostatnie), powojnik- coś co by odstawało w bok od okrągłej formy bukietu, ale nie tworzyło kaskady, lub nie regularny obwód bukietu.
· tasiemka aksamitna granatowa zwieszona od góry,
· długie łodygi, wystające za tasiemkę
· niesymetrycznie ułożone kwiaty (raczej grupami gatunki, niż równo wymieszane)
· nie lubię: eustomy(ani kwiatów ani paków), lekko rozwiniętych róż, storczyków (ale gałązki z pąkami mogą być) kryształków i perełek w bukietach ślubnych
Teraz mam poczucie ogarniętego tematu wiązanki mimo, że zamawiam ją dopiero za pół roku.
Wyszliśmy z założenia, że nie musimy mieć takich samych- mój chciał tytanową chociaż przez chwilę zaczął się łamać nad białym złotem, ale szybko mu przeszło. Ja natomiast chciałam z białego złota, żeby pasowała do pierścionka zaręczynowego (bardzo go lubię).
Zaręczynowy jest taki:
![]() |
| http://www.apart.pl/ |
Moja jest taka, z tym, że na tym zdjęciu ma 4mm.
![]() |
| http://www.swepol.pl/ |
![]() |
| http://www.swepol.pl/ |
Następny wybór to wybór kwiaciarni która wykona moją wiązankę. Myślałam, że zrobię ją sama, żeby zaoszczędzić i mieć trochę ZTS frajdy, więc trochę z ciekawości wysłałam zapytanie o bukiet do Małego Parku który znam od lat. Okazało się, że nie będzie tak drogo jak myślałam, więc stać mnie na wiązankę od nich. Zapytanie wysłałam o taki bukiet, tylko zamiast storczyków ma być coś zielonego.
Zdecydowałam się na taki bukiet który będzie pasował do butów, a nie biały. Świadkowej zamówię bransoletkę, a panowie nie będą mieli kwiatków w butonierkach, bo nie chcą :)
Wypisałam sobie również wytyczne do tego bukietu które przychodzą mi co i rusz do głowy:
· Spory 25-30cm średnicy
· różne odcienie czerwieni
· dalie!!! - uwielbiam je
· chryzantemy - bardzo lubię (a zwłaszcza podobają mi się takie kuliste o płatkach zawiniętych do środka, ale czy są takie czerwone?)
· róże rozwinięte, a najlepiej dzikie lub drobnokwiatowe
· (cynie, pelargonia?)
· Ciepły odcień zieleni miedzy kwiatami- listki protei? Sukulenty- drzewko szczęścia? Zioła-mięta? Liście pelargonii? Jakieś pączki?
· nie gładka powierzchnia bukietu
· gałązka, owoce dzikiej róży, pióra, trawy, drobne liście róży (jak na zdjęciu Małego Parku-ostatnie), powojnik- coś co by odstawało w bok od okrągłej formy bukietu, ale nie tworzyło kaskady, lub nie regularny obwód bukietu.
· tasiemka aksamitna granatowa zwieszona od góry,
· długie łodygi, wystające za tasiemkę
· niesymetrycznie ułożone kwiaty (raczej grupami gatunki, niż równo wymieszane)
· nie lubię: eustomy(ani kwiatów ani paków), lekko rozwiniętych róż, storczyków (ale gałązki z pąkami mogą być) kryształków i perełek w bukietach ślubnych
Teraz mam poczucie ogarniętego tematu wiązanki mimo, że zamawiam ją dopiero za pół roku.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Suknia
Kupiłam suknie! Grzecznie wisi już w szafie w salonie i czeka do sierpnia na przymiarki. Kupiłam model z salonu, był w moim rozmiarze i był do kupienia, więc zaoszczędziłam jakiś 1 tyś dzięki temu (zapłacę ostatecznie 1790zł). ! Po mimo mojej początkowej chęci uszycia sukienki, aby zaoszczędzić i mieć coś skromnego zdecydowałam się na kupienie tej, ponieważ mieści się ona w moich założeniach cenowych, dobrze w niej wyglądam no i jest prosta i wygodna. Nie ma co wyważać otwartych drzwi. Tiulowa suknia odpadła, bo Piotrek nie był do niej przekonany i w trakcie prób z innymi krojami okazało się, że ta jest idealna dla mnie i dla mojej figury. Wybór ten potwierdził się dzień później jak w innym salonie mierzyłam w towarzystwie koleżanki inne suknie i po godzinie okazało się że najlepiej wyglądam w prawie identycznej do tej poniżej, co utwierdziło mnie w przekonaniu że w tym kroju i w tej tkaninie jest mi wyjątkowo do twarzy. Nie myślałam o satynie bo ma połysk i wydaje się ciężkawa i zbyt elegancka, ale w tej i czuje się dobrze i dobrze wyglądam.
Moja sukienka:
Ponieważ to gotowy model więc jest dosyć krótka mogę do niej założyć buty na max 4cm obcasie. Na razie chcę włożyć płaskie buty które nie dawno kupiłam. Są oryginalne jak na ślubne, wygodne i nikt nie zauważy nawet, że są płaskie :)
Kurcze, właśnie zauważyłam, że jeszcze je przecenili, chociaż i tak kupiłam je w przecenie. Fajnie wyglądają do tej sukienki. Nad sweterkiem jeszcze się zastanawiam, czy na pewno ten który kupiłam (kosztował mnie całe 30 zł) ale jak znajdę coś ciekawego wiele nie stracę.
Taki jest:
Pasuje bo jest krótki, ale nie będę mogła go zapiąć, bo dziwnie układa się na plisach na biuście. Na pewno nie chcę jakiegoś bolerka satynowego, albo szala z takiej tkaniny- wyglądała bym w czymś takim jak góra zimą...
Kolczyki jakie pasują mi do tego wszystkiego to perełki na sztyfcie- mam już. Na szyję chyba nic nie chcę, do włosów biała tasiemka albo opaska. Kiecka sama w sobie jest elegancka więc chcę ją zmiękczyć dodatkami. Nie pasuje mi wizerunek eleganckiej PM zwłaszcza tej w polskim wydaniu.
2. Najładniejszą sukienką nie jest ta która najbardziej nam się podoba ale ta w której najlepiej wyglądamy (piękne, tiulowe, nowoczesne suknie i te długości 3/4 pozostały dla mnie w sferze marzeń )
3. Nie kupujcie dodatków zanim nie kupicie sukni ze względu na pkt. 1 i 2 (zostałam z parą pięknych czerwonych szpilek za 350zł, których nie włożę na swój ślub)
4. Pamiętajcie, ze to sukienka na raz i nie zależnie od rozmiaru portfela nie ma sensu wydawać na nią więcej niż to co konieczne. Wbrew temu do myślałam naprawdę można znaleźć sensowną kieckę za mniej niż 3tyś. Zawsze zostają jeszcze te używane- wybór przeolbrzymi. Ze względu na powyższe, także nie ma się co wkręcać w poszukiwania tej naj naj ze wszystkich sukien świata bo po co, szkoda czasu i energii. Pamiętajcie że to TYLKO sukienka!
Może ktoś kiedyś odnajdzie w sieci moje złote myśli :)
Moja sukienka:
![]() |
| www.novabella.eu |
Ponieważ to gotowy model więc jest dosyć krótka mogę do niej założyć buty na max 4cm obcasie. Na razie chcę włożyć płaskie buty które nie dawno kupiłam. Są oryginalne jak na ślubne, wygodne i nikt nie zauważy nawet, że są płaskie :)
![]() |
| www.zara.com |
Taki jest:
![]() |
| www.mango.com |
Kolczyki jakie pasują mi do tego wszystkiego to perełki na sztyfcie- mam już. Na szyję chyba nic nie chcę, do włosów biała tasiemka albo opaska. Kiecka sama w sobie jest elegancka więc chcę ją zmiękczyć dodatkami. Nie pasuje mi wizerunek eleganckiej PM zwłaszcza tej w polskim wydaniu.
Po tych przejściach z sukienką i milionową zmianą zdania mam wnioski dla przyszłych PM:
1. Nie nosimy często sukien balowych więc mimo tego co nam się wydaje nie mamy pojęcia w czym dobrze wyglądamy, więc trzeba najpierw przymierzyć różne fasony a potem szukać (nie odwrotnie!)
2. Najładniejszą sukienką nie jest ta która najbardziej nam się podoba ale ta w której najlepiej wyglądamy (piękne, tiulowe, nowoczesne suknie i te długości 3/4 pozostały dla mnie w sferze marzeń )
3. Nie kupujcie dodatków zanim nie kupicie sukni ze względu na pkt. 1 i 2 (zostałam z parą pięknych czerwonych szpilek za 350zł, których nie włożę na swój ślub)
4. Pamiętajcie, ze to sukienka na raz i nie zależnie od rozmiaru portfela nie ma sensu wydawać na nią więcej niż to co konieczne. Wbrew temu do myślałam naprawdę można znaleźć sensowną kieckę za mniej niż 3tyś. Zawsze zostają jeszcze te używane- wybór przeolbrzymi. Ze względu na powyższe, także nie ma się co wkręcać w poszukiwania tej naj naj ze wszystkich sukien świata bo po co, szkoda czasu i energii. Pamiętajcie że to TYLKO sukienka!
Może ktoś kiedyś odnajdzie w sieci moje złote myśli :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)























